Chodziłem znudzony po lesie patrząc w
ziemię pociągając nogami.Ptaki śpiewały,słońce paliło,po prostu marzyłem
o chodź lekkim zachmurzeniu. Poszedłem nad jezioro kopiąc kamyki, po
drodze zobaczyłem bawiące się jakieś szczeniaki,ale nie miałem humoru
aby do nich podchodzić. Dotarłem nad jezioro i usiadłem nad
brzegiem.Popatrzyłem w swoje odbicie i westchnąłem. Siedziałem tam przez
jakiś czas,gdy nagle usłyszałem jakieś kroki w moim kierunku.
Gwałtownie odwróciłem głowę i spojrzałem w stronę,z której dochodziły
dźwięki. Po pewnym czasie spomiędzy drzew wyłoniła się Shadow i podeszła
do mnie.
-Hej-uśmiechnęła się do mnie -Heey-uśmiechnąłem się cierpko,a ona usiadła obok mnie. Spojrzałem na nią a ona uniosła łeb wtulając sie w moją sierść. Zacząłem miziać ją za uchem... -Czy...chciałabyś...mieć szczeniaki?-wymamrotałem <Black Shadow?> |
||
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz