Patrzyłem na nią jak je moją najlepszą zdobycz jak do tej pory i ... dziwne ... nie przeszkadzało mi to. A co gorsza! Cieszyłem się. Chyba ten Aken mi coś dosypał do wody, bo normalnie dziwnie się czuję. Patrzyłem na waderę i nie mogłem oderwać wzroku. Aż w końcu powiedziała:
N: Masz, to dla Ciebie. -uśmiechnęła się
R: Serio? Nie chcesz już?
N: Ty też musisz coś zjeść.
R: Dzięki! -zjadłem resztę bażanta.
R: I jak? Smakował?
N: Tak, był przepyszny. Jeszcze nie jadłam upieczonego bażanta. -zaśmiała się.
R: Wiesz co? Albo to wina Akena, albo twoja.
N: O co chodzi?
R: Nawet nie mam ochoty Cię obrażać.
<Nat?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz